|
|
Wywiad z ks. Pawłem Słowikiem SCJ
Ks. Ryszard: Czy mógłby ksiądz
w kilku słowach przedstawić ogólną sytuację
naszych placówek w Kongo?
Ks. Paweł : To, co charakterystyczne
dla naszej sytuacji, to brak misjonarzy.
Większość naszych placówek jest obsadzona przez
dwóch księży. Nawet w tak dużych parafiach jak
Mambasa jest tylko dwóch współbraci: ks. Dino
Ruaro i ks. Nereo Broccardo. W Basoko jest w tej
chwili trzech księży, ale jeden z nich, Hiszpan
Salvadore Elcano ma zamiar opuścić Kongo.
Pozostaną więc ks. Zbigniew Kierpiec i jeden z
naszych kongijskich współbraci, ks. Alphonse
Yema . W Kisangani prowadzimy wiele dzieł. W
parafii św. Gabryjela mamy dwóch misjonarzy, ks.
Józefa Gąsika i ks. Philémon Kongo Muanda. W
tejże parafii istnieje również Centrum
Duchowości Sercańskiej, im bp. Gabriela Grison.
Znanym w Kisangani jest duży ośrodek dla
niepełnosprawnych "Simama", który od wielu lat
prowadzi nasz holenderski współbrat, ks. Martin Konings, ale i on, ze względu na swój wiek, w
tym, a najpóźniej w przyszłym roku, będzie
musiał opuścić ten ośrodek, który sam założył i
przed Prowincją Kongijską staje problem, kto po
nim będzie mógł tym ośrodkiem zarządzać. Jak do
tej pory nie mamy żadnego księdza na jego
miejsce. Również w Kisangani, Sercanie prowadzą
ośrodek dla bezdomnych dzieci, "dzieci ulicy",
którymi zajmuje się nasz włoski współbrat, ks.
Giovanni Pross - i znowu ten sam problem – kto
po nim? W Kisangani mamy jeszcze dwie inne
placówki. Są to parafie św. Józefa i św. Marty.
W parafii św. Józefa, którą, ze względu na
trudności kadrowe zdecydowaliśmy się oddać
diecezji od przyszłego roku, pracuje nadal dwóch
naszych księży. Natomiast w parafii św. Marty
jest nas dwóch, ja i ks. Dawid Maher, pracujący
w Kongo już od 40 lat. W Kinshasa mamy aktualnie
tylko jedną parafię pw. św. Klemensa , gdzie
również jest dwóch księży. Jeden z nich to ks.
Renzo Travaglia, Włoch a drugi to Kongijczyk
Luis-Marie Butari, pełniący obowiązki
proboszcza. W drugiej naszej placówce w Kinshasa,
w domu formacyjnym, pracują księża Franciszek
Kuchta i Jean-Claude Nkuka. Już z tego
pobieżnego zestawienia naszych dzieł i
możliwości personalnych, jasno widać, co jest
naszą bolączką – brak ludzi. Stąd też naszą
największą troską jest formacja i przygotowanie
do życia zakonnego i kapłaństwa miejscowych
kandydatów.
R. M. W ostatnim czasie
mało się mówi i pisze o Kongu w prasie
europejskiej, a w polskiej nie mówi się wcale.
Jak w tej chwili wygląda sytuacja w kraju,
zwłaszcza na terenach, gdzie od kilku lat trwały
zamieszki?
Ks. Paweł:
Sytuacja nadal jest nie
pewna. Trzeba powiedzieć, że po wielu latach
wojny, w ubiegłym roku zawarto rozejm miedzy
walczącymi ugrupowaniami i obecnie są
przygotowywane wybory. Wydaje się jednak, że
klasie politycznej brakuje woli doprowadzenia do
demokratycznych wyborów i do zaprowadzenia
trwałego pokoju. Podczas wieloletniej wojny kraj
był podzielony i doprowadzenie teraz do
jedności, zwłaszcza stworzenie jednej armii
kongijskiej wydaje się bardzo trudne. To, co
aktualnie wzbudza niepokój, to obawa, że przed
wyborami może dojść do nowej rebelii i do nowych
podziałów. Walki jakie toczyły się na obszarze
zwanym Rejonem Wielkich Jezior obejmowały Kongo,
Rwandę, Ugandę, Burundi i Tanzanię, a sytuacja w
cały regionie nadal jest bardzo
nieustabilizowana. A przecież Kongo, prócz
konfliktów zewnętrznych przeżywało okres
krwawych zamieszek wewnętrznych. W rejonie Ituri,
gdzie pracują nasi współbracia, doszło do walk,
które kosztowały 50 tysięcy istnień ludzkich.
Doszło do masakry, do ludobójstwa, a sytuacja
nadal jest tam nie pewna. Dzięki interwencji
międzynarodowej, zwłaszcza Francji, doprowadzono
do pewnego uspokojenia sytuacji, ale końca
konfliktu nadal nie widać. Kolejnym problemem
Konga są zbrojne bandy, nie podlegające żadnej
kontroli. Granice są niestrzeżone i handel
bronią kwitnie w najlepsze. Wg opinii znawców
Kongo musi jeszcze wiele lat czekać na prawdziwy
pokój.
Ks. Ryszard: Czy ONZ, lub
Wspólnota Europejska są zaangażowane w
ustabilizowanie sytuacji polityczne w Kongu?
Ks. Paweł: Zarówno Narody
Zjednoczone jak i Wspólnota Europejska są bardzo
zaangażowane w normalizację sytuacji
politycznej. Od dwóch lat mamy w Kongo ponad 10
tys. żołnierzy ONZ, którzy czuwają nad
przestrzeganiem podpisanych rozejmów i umów
pokojowych. Wojska ONZ pomagają w rozbrajaniu
najrozmaitszych grup militarnych i zaprowadzaniu
porządku. Tak ONZ jak i WE dostarczają personelu
potrzebnego do organizacji wolnych i
demokratycznych wyborów, no i oczywiście
zapewniają finansowanie całego procesu. Opinia
światowa przywiązuje wielką wagę do tych
wyborów, bo mają one wyłonić nowego prezydenta i
nowe władze i, co najważniejsze, mają
ustabilizować instytucje państwa. Trzeba dodać,
że Kościół bierze aktywny udział w procesie
uspokajania nastrojów społecznych i przygotowań
do wyborów.
Ks. Ryszard: Jak Prowincja
Kongijska widzi przyszłość naszej misji w tym
kraju? Jakie widzicie priorytety?
Ks. Paweł: Nasza misja związana jest
z misją tak Kościoła powszechnego jak i z misją
Kościoła lokalnego. Jesteśmy zaangażowani w
wychowanie, szkolnictwo i działalność społeczną.
Szkolnictwo jest jednym z przyjętych przez
Prowincję priorytetów i zapewniamy wielu szkołom
pomoc materialną, zarządzanie i personel. Nasze
zaangażowanie społecznym jest bardzo ważne i
cenione, bo obejmuje opiekę nad chorymi poprzez
ośrodek zdrowia, a także wspomniane już dzieła
dla niepełnosprawnych i dzieci bezdomnych, tak
chłopców jak i dziewcząt. Chcemy zajmować się
wychowaniem młodzieży i mimo trudności, z jakimi
musimy się borykać, chcemy nadal realizować
wybrane przez Prowincję zadania.
Ks. Ryszard: Czy potrzebujecie
jeszcze misjonarzy z Prowincji Polskiej, a
jeżeli ta, to do czego?
Ks. Paweł: Potrzebujemy, oczywiście,
ale powinni to być ludzie przygotowani.
Potrzebujemy chętnych do pracy w szkolnictwie,
potrzebujemy dobrych wychowawców i ludzi, którzy
poświęciliby się pracy w naszych dziełach
socjalnych. Nie chodziłoby o przejmowanie
całkowitej odpowiedzialności za istniejące
dzieła i zaangażowania, ale o w miarę fachową
pomoc dla naszych kongijskich współbraci, którzy
powoli przejmują z rąk misjonarzy to, co przez
ponad sto lat obecności Zgromadzenia w Kongu
zostało wypracowane i zbudowane.
Ks. Ryszard: Dziękuję serdecznie za wszystkie
informacje. Mam nadzieję, że przybliżą one nam i
przyjaciołom naszych misji sprawy, stanowiące
waszą codzienność i rzeczywistość w jakiej
realizujecie nasz wspólny, sercański charyzmat.
Życzę miłego pobytu w Polsce, dobrego wypoczynku
i owocnego przeżycia okresu Bożego Narodzenia.
Ks. Ryszard Miś, scj |