AZJA I OCEANIA - FILIPINY - baza artykułów
Boże Narodzenie na Filipinach
W Polsce popularnie mówi się "Cóż to za święta bez śniegu", a wyobraźcie sobie święta pod palmą, na małej wyspie, przy temperaturze 25oC, bez choinki, placków i ciepłych skarpet od św. Mikołaja. A tak właśnie było.
Ks. F. Pupkowski zabrał nas w Wigilię Bożego Narodzenia na zaplanowaną wcześniej wycieczkę. W towarzystwie trzech małych łodzi odpłynęliśmy od brzegu, by po kilkunastu minutach dotrzeć do malutkiej, prawie bezludnej wysepki położonej na środku zatoki. Morze w tym miejscu jest prawie zawsze krystalicznie czyste, a plaża utworzona z tysięcy połamanych przez sztormy muszelek, kremowa. Słońce było lekko za chmurami, co pozwalało dzieciom na baraszkowanie w wodzie (Filipińczycy nie lubią za bardzo słońca). Zabawiały się one wyławianiem różnokolorowych muszli, których kształty trudno opisać. Ks. G. Skowron nie mógł pomieścić tych "kosztowności" w plecaku, ale nie chcąc urazić małych towarzyszy naszej wyprawy, wywiózł z tego miejsca ze dwa kilogramy najrozmaitszych kamieni. Mnie odstraszyła od zbierania tych "cudowności" rozgwiazda. Jej skorupa jest twarda, ale wystają z niej liczne członki, ożywające gdy stworzenie jest długo poza wodą. Niezbyt miłe to uczucie, kiedy kamień zaczyna się ruszać w ręce.
Nasi gospodarze zatroszczyli się o skromną "wieczerzę wigilijną". Choć trudno mówić o "wieczerzy", gdy zamiast pierwszej gwiazdki na niebie świeciło popołudniowe słońce, tak żeśmy ten posiłek potraktowali. Stół wigilijny zastąpiła trawa, a i potrawy były nieco różne. Karpia zamieniliśmy na małe ryby morskie, ryż był zamiast kaszy z grochem, a zamiast pierogów z kapustą musiały wystarczyć kraby. Nic jednak nie było w stanie zastąpić tak lubianego przez nas kompotu z suszonych owoców. Mimo tak znacznych różnic w wigilijnym posiłku, odpływaliśmy z wyspy w dobrych nastrojach. Kiedy docieraliśmy do brzegu pokropił nas przelotny deszczyk, a podziękowawszy za gościnę, tą samą drogą odpłynęliśmy w stronę Kumalarang. Mimo nadciągających chmur, po obu brzegach rzeki bawiły się dzieci, nie spuszczane z oka przez troskliwe mamy piorące bieliznę. Po przybyciu do konwentu długo żeśmy jeszcze wspominali naszą Wigilię na wyspie, wciąż jednak porównując ją ze zwyczajami w Polsce. Zatęskniliśmy troszkę, gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka i zaczęliśmy się łamać mocno sfatygowanym przez długą podróż kawałkiem opłatka. Następnego dnia, w Boże Narodzenie, odprawiliśmy Mszę św. i zaczęliśmy przygotowywać najpotrzebniejsze rzeczy na wyjazd do Davao, gdzie mieliśmy rozpocząć szkołę języka cebuano.
ks. Janusz Burzawa SCJ
(Filipiny)
Mapka Filipin
Inne artykuły o Filipinach