AZJA I OCEANIA - FILIPINY - baza artykułów
Kraj mojej misji
Od dawna już zabierałem się do opisania naszych pierwszych dni na Filipinach, ale rozpraszany nauką nowego języka, nie potrafiłem wyłuskać choćby kilku chwil na przelanie wrażeń na papier.
Po 2-tygodniowym pobycie w Indonezji,15 grudnia 1993 r. wylądowaliśmy, a raczej wylądowałem w Manili, na lotnisku im. Nino Aquino. Ks. Grzegorz, mój towarzysz, mając problemy z rezerwacją miejsca w samolocie musiał zostać dwa dni w Indonezji. Nazwa lotniska pochodzi od nazwiska senatora Benigno Aquino, męża byłej pani prezydent Corazon Aquino, zastrzelonego właśnie tutaj przez oponentów nie chcących dopuścić go do udziału w wyborach prezydenckich. Jego żonę, jak wiemy, wybrano do najwyższych godności państwowych po obaleniu dyktatora Ferdynanda Marcosa.
Odkąd Filipiny stały się bardziej popularne jako kraj turystyki i biznesu, mały port lotniczy nie mieści większej liczby podróżujących. Jest zatłoczony i łatwo się w nim zagubić.
Odprawę celną przeszedłem szybko, gdyż pani oficer popatrzyła na mnie z litością, przeczytawszy adres naszej misji na Mindanao. Odradzała podróżowanie w tamtych stronach, ze względu na niebezpieczeństwo porwania. Po niezbyt zachęcającym powitaniu zacząłem szukać ks. Franciszka Pupkowskiego (polskiego sercanina, przebywającego od 5 lat na Filipinach) w gąszczu przepychających się ludzi, oczekujących na krewnych i znajomych z całego świata - od świąt Bożego Narodzenia dzieliło nas tylko 10 dni. Po kilku minutach udało mi się przedostać na drugą stronę placu, gdzie rozpoznałem wypatrującego mnie współbrata. Nie było czasu na rozmowę, gdyż trzeba było szybko opuścić parking, by uniknąć ugrzęźnięcia w gigantycznym korku. Mimo pośpiechu nie obyło się bez problemów. jednak po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy do klasztoru PIME (włoskiego stowarzyszenia księży pracujących na misjach), gdzie czekała na nas dobra kolacja i wygodne łóżko.
Przed pójściem spać chcieliśmy trochę porozmawiać, ale rozmowa nam się jakoś nie układała, bo ja pytałem o sytuację na naszych placówkach misyjnych, a ks. Franek chciał się czegoś dowiedzieć o Polsce. Po zdawkowych odpowiedziach udaliśmy się na spoczynek, gdyż nie tylko ja byłem zmęczony podróżowaniem - mój kompan przyleciał z południa Filipin wczesnym rankiem, by nas odebrać z lotniska.
Następnego dnia wyczekiwaliśmy na ks. Grzegorza, dowiadując się w tym czasie, jakie dokumenty będą potrzebne, by otrzymać wizę filipińską. Wtedy to robiliśmy zakupy, bo stolica jest lepiej zaopatrzona niż prowincja. Przy okazji dowiedziałem się, że to nie Manila jest stolica Filipin, ale Quezon City, jedno z wielu miast rozległej metropolii, zamieszkałej przez siedem, dziewięć, a może i więcej milionów ludzi. Napływ ludności, podyktowany oczywiście poszukiwaniem "lepszego życia", przerasta zdolności władz miasta zaakomodowania przybyszów. Miasto jest zatem przeludnione, zatłoczone i na obrzeżach brudne. Komunikacja prawie codziennie jest paraliżowana przez wielokilometrowe korki uliczne, a po huraganie (dość często nawiedzającym tę część wyspy Luzon) poruszanie się jakimkolwiek środkiem lokomocji jest prawie niemożliwe. Teraz chyba nikt się nie zdziwi, że po dwóch dniach nie miałem ochoty na jakiekolwiek oddalanie się od domu. Ks. Franek miał już jednak kolejnego kompana - ks. Grzegorza, który dojechał do nas już bez większych problemów. Od tego momentu było już 3 polskich sercanów na Filipinach.
Wczesnym rankiem, obładowani bagażami, udaliśmy się na lotnisko, by wyruszyć w dalszą drogę, tym razem bliscy ziszczenia się życzenia o zatrzymaniu się na dłuższy czas na jednym miejscu. Podróżowanie ma swoje uroki, ale w pewnym momencie dochodzi się do wniosku, że ma się dosyć otwierania walizek i odpowiadania na te same pytania. Nie mówiąc o niewygodach z nieporęcznymi i ciężkimi walizkami. (Przypomnę tylko, że ze Stanów Zjednoczonych - gdzie uczyliśmy się języka angielskiego - lecieliśmy do Polski przez Rzym, tym razem na 4 dni, a stamtąd przez Amsterdam do Indonezji, gdzie byliśmy 2 tygodnie).
O godz. 7.30 wylądowaliśmy na małym lotnisku w Pagadian, w południowo-wschodniej części wyspy Mindanao. Wychodząc z samolotu z licznymi pakunkami, czułem się trochę jak żołnierz amerykański lądujący w Wietnamie z misją specjalną. (To chyba niezbyt dobry wpływ filmów o tematyce wietnamskiej). Może to pierwsze wrażenie było spowodowane egzotycznym otoczeniem - małe pagórki porośnięte drzewami palmowymi i bananowcami, a może rowerzysta przemykający beztrosko obok jeszcze pracującego samolotu uświadomili nam, że jesteśmy w tej części świata, gdzie przepisy bezpieczeństwa mają trochę inne znaczenie niż u nas.
Tak jak żeśmy się spodziewali, nasi współbracia pracujący na Filipinach w komplecie przybyli na nasze powitanie. Po raz pierwszy ujrzeliśmy ludzi, z którymi los miał nas związać na kilka lat. Po zdawkowych pytaniach o podróż, udaliśmy się na śniadanie. Po drodze czekała nas niespodzianka: punkt kontrolny u wylotu miasta, z potężnym samochodem pancernym i budką wartowniczą obłożoną workami z piaskiem. To tak na wszelki wypadek, by odstraszyć uzbrojonych rebeliantów, robiących czasami zamęt w okolicy.
Po krótkim posiłku pojechaliśmy do Kumalarang, jednej z 3 parafii obsługiwanych przez sercanów. Półtorej godziny drogi, która na mapie zaznaczona jest jako autostrada, wyczerpało nas całkowicie. Dziury, wystające kamienie i korzenie nie pozwalały choćby na chwilę odpocząć w czasie jazdy. Przyjemnie zatem było, po takiej podróży, wziąć orzeźwiającą kąpiel i napić się zimnej Pepsi. Dopiero wtedy uświadomiliśmy sobie, że właśnie dotarliśmy do miejsca naszego przeznaczenia. W tym rejonie Filipin, na wyspie Mindanao, będziemy pracować po 6-cio miesięcznym kursie języka cebuano. Wszystko to wydawało nam się jeszcze trochę odległe, ale coraz bardziej przybierało kształty rzeczywiste.
Przerwę na moment moje opowiadanie, by przybliżyć czytelnikom kraj, w którym od 5 lat pracują księża sercanie. Filipiny są krajem wyspiarskim z 7 tys. wysp i wysepek. Największe to Luzon i Mindanao. Nazwa państwa pochodzi od imienia króla hiszpańskiego Filipa II, który to sprawował rządy w okresie kolonizacji w XVI w. Archipelag wysp tworzy swoisty trójkąt, rozciągający się na przestrzeni 1800 km z północy na południe. Ciekawostką jest, że tylko 1/5 wysp posiada własną nazwę i tylko 350 z nich ma powierzchnię większą niż 1,5 km2. Nieregularna konfiguracja archipelagu z licznymi pasmami wzgórz i pagórków, poprzecinanych wąskimi dolinami rzek i strumieni, jak również rozsiane powulkaniczne jeziora - to krajobraz Filipin. Wulkany też pozostały nieodłączną częścią filipińskiej przyrody, choć z 50 znanych tylko 10 uznawanych jest za wciąż aktywne. Trzęsienia ziemi, dość częste w tym rejonie globu, nie są wielkim zagrożeniem.
Tropikalny klimat Filipin znajduje się pod mocnym wpływem monsunowych prądów powietrznych. Są zatem dwie pory roku - sucha i deszczowa. Pora sucha trwa od grudnia do maja. Pora deszczowa przynosi obfite opady. Wyjątkiem w tym czasie jest dzień bez ulewy. W tym to okresie wyspy nawiedzane są przez liczne tajfuny, pustoszące niekiedy całe połacie kraju. Jedynie wyspa Mindanao jest wolna od tego żywiołu. Porywiste wiatry oczywiście zaskakują meteorologów, nie mają oni natomiast żadnych problemów z określeniem temperatury na dzień następny. Przez cały rok jest ona w granicach od 22 do 29 °C. Czasem dochodzi do 38 °C, ale są i takie obszary na Mindanao, że spada do 6°C. Śnieg jest abstrakcją dla tutejszych i często nazywany jest "zimnym deszczem".
Większość wzgórz pokryta jest lasem tropikalnym. W wielu jednak miejscach ogromne połacie zostały wypalone lub wykarczowane i prócz palm kokosowych i trawy niewiele pozostało. Jedną z najciekawszych roślin jest piękna orchidea z 800 odmianami, niektóre z nich bardzo rzadko spotykane. Najciekawszym zaś zwierzęciem jest bawół wodnyzwierzę pociągowe, pracujące na roli. Z innych czworonogów nie trudno nie zauważyć wszędobylskich kóz, małych koni, psów, a tu i ówdzie można natknąć się na oswojoną małpę w zagrodzie. Bojących się węży pocieszam, że jeszcze nie widziałem tego stwora. Zapomniałbym wspomnieć o małych jaszczurkach "przylepionych " do sufitu. Są bardzo pożyteczne, bo zjadają insekty plączące się ciągle po mieszkaniu.
Teraz kilka słów o ludności Filipin. Ich przodkowie należą do pnia narodów malajskich, zamieszkujących południowo-wschodnie części Azji z największym krajem Indonezją. W X w., wraz z handlowymi wpływami Chińczyków rozpoczęło się większe różnicowanie społeczeństwa. Hiszpańscy kolonizatorzy, amerykańscy i japońscy okupanci w jeszcze większym stopniu wpłynęli na wymieszanie etniczne ludności.
Odbija się to trochę na języku. Naukowcy wyodrębnili ponad 70 odrębnych dialektów i narzeczy. Są one dość blisko ze sobą spokrewnione. Najpopularniejszym z nich jest tagalog, od niedawna uznany za oficjalny język na Filipinach. W tagalogu drukuje się książki, wykłada lekcje w szkołach podstawowych i średnich, niemniej jednak południowa część kraju mówi w cebuano. Według niektórych więcej ludzi posługuje się w życiu codziennym cebuano niż tagalog, choćby i z tego powodu, że szkolnictwo wyższe oparte jest na języku angielskim, który został wprowadzony za rządów amerykańskich, a później faworyzowany przez prezydenta Marcosa. Na wyspie Mindanao mówimy w cebuano, w szkołach zaś wykłady są prowadzone w tagalogu lub po angielsku. Ta dość skomplikowana sytuacja jakoś nikomu nie przeszkadza, a i za uporządkowanie tego nikt się nie zabiera, gdyż jest to proces długotrwały i kosztowny, a żadna z grup etnicznych nie chce zrezygnować z posługiwania się własnym dialektem. Ciekawostką jest, że w Cebu (tylko w obrębie miasta) można śpiewać hymn państwowy w cebuano. Władze tego jednego z najstarszych miast wywalcryły ten przywilej po długich oporach rządu.
Zaludnienie na Filipinach jest dosyć wysokie (193 osoby na 1 km2) i nierównomierne. Np. Manila i jej okolice muszą pomieścić ponad 11,5 tys. mieszkańców na 1 km2. Jest to spowodowane migracją ludzi z rejonów wiejskich do miast w poszukiwaniu pracy. Przy tym przyrost naturalny jest bardzo duży. Najpopularniejszą religią na Filipinach jest katolicyzm (83%). Do Kościołów protestanckich należy ok. 9%, a muzułmanów jest 5%.
Żeby zakończyć ten encyklopedyczny wykład, podam jeszcze kilka najważniejszych faktów z historii Filipin. Najwcześniejsze wzmianki o wyspach filipińskich można odszukać w notatkach chińskich handlarzy, zapuszczających się raczej rzadko w te strony ze względu na brak ważnych bogactw naturalnych i wielkiego rynku zbytu. Ludność w większości trudniła się połowem ryb i drobnym handlem wymiennym. W 1521 r. Ferdynand Magellan dotarł tam po raz pierwszy, co rozpoczęło hiszpańską kolonizację. Wraz z zakładaniem administracji państwowej, opartej wyłącznie na przybyszach z Hiszpanii, zaczął się proces chrystianizacji. Południowa część Filipin, nigdy w pełni nie kontrolowana przez rząd w Manili, pozostała pod dużym wpływem muzułmanów, którzy do dziś żyją na południowych obrzeżach wyspy Mindanao.
W 1896 r. autokratyczne rządy hiszpańskie dobiegły końca, kiedy to członkowie bogatych rodzin filipińskich rozpoczęli insurekcję, uwalniając kraj spod władzy kolonialnej. Po wojnie hiszpańsko-amerykańskiej w 1898 r. wyspy zostały oddane pod władzę amerykańską. Ten czas, mimo pozornej wolności, stał się de facto okresem hegemonii Stanów Zjednoczonych. W 1935 r. podjęto próby uniezależnienia politycznego i ekonomicznego republiki, ale II Wojna Światowa przerwała ten proces. W tym czasie Filipiny były okupowane przez Japonię. Dopiero w 1946 r., 4 czerwca, oficjalnie ogłoszono niepodległość.
Ważnym momentem w życiu młodego państwa był wybór w 1965 r. na prezydenta Ferdynanda Marcosa, którego rządy, zamienione w dyktaturę, trwały do 1986 r. Co prawda wygrał on i tym razem (powszechnie wiadomo, że w sfałszowanych wyborach), ale opozycja była już na tyle silna, by oficjalnie zaprotestować i przekazać rządy w ręce kontrkandydata - pani Corazon Aquino, wdowie po słynnym opozycjoniście Benigno S. Aquino, zesłanym na banicję, a zastrzelonym na polecenie ówczesnego prezydenta Marcosa przy próbie powrotu do ojczyzny. Obecnie najwyższą władzę w państwie sprawuje prezydent Fdel Ramos, którego kadencja kończy się w 1996 r.
ks. Janusz Burzawa SCJ
(Filipiny)
Mapka Filipin
Inne artykuły o Filipinach